• Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Artykuły Aktualności I już po turnieju jubileuszowym 5 lecia GLS

I już po turnieju 5-lecia GLS

No i już po wszystkim ... Turniej z okazji 5-lecia Gdyńskiej Ligi Squasha dobiegł końca. Co zapamiętamy? Genialne kanapki zrobione przez Gałę (włożył w nie dużo serca między 7 a 10 rano) oraz z pewnością wspaniały finał – w rolach głównych Krzysztof „SamonSamonek oraz Andrzej „Gołąb” Gołębiowski.

Organizacyjnie turniej wypadł bardzo dobrze czego w dużej mierze zasługą jest momentami wręcz gestapowskie poganianie ludzi przez Gałę :) Atmosfera wyśmienita jak zwykle na squashowych turniejach. Prawie wszyscy się znają a miło było poznać kilka nowo przybyłych osób.

A teraz przejdźmy do rzeczy - jakie niespodzianki w turnieju?

  • Piotr Pakuła poza finałem (zaskakujące 3:0 w meczu z Andrzejem Gołębiowskim)
  • Wczesne odpadnięcie Artura Gałki. Ostatecznie 7 miejsce - Gała chudszy o 6 kilo z kondycją fizyczną na poziomie autora tekstu (podpowiadam – słabą)
  • "Prawie" 3 miejsce Kamila Kuźmińskiego w starciu z Piotrem Pakułą (jak widać "prawie" nadal robi różnicę - z tego co pamiętam były nawet piłki meczowe dla Kamila)
  • Nadzieja polskiego squasha - Krystian Robak na 16tym miejscu

Jeżeli jakaś wielka niespodzianka mi umknęła napiszcie - uzupełnię liste.

Czas na danie główne, czyli finał. Opis nie może oddać dramaturgii tego meczu. W sumie bardzo łatwe 2:0 dla Krzyśka. W 3 secie obudzony z letargu Andrzej zaczyna grać skuteczniej - Krzysiek wyraźnie zmęczony poprzednimi setami i "rozrzucaniem" przeciwnika charakterystycznym dla stylu Andrzeja.

3 i 4 set "Gołąb" wygrywa w zasadzie kontrolując cały czas sytuację. Kiedy spojrzałem na nich po 4 secie na bardziej zmęczonego wyglądał zdecydowanie Krzysiek (a pod nosem powtarzał sobie, że musi "przyspieszyć" grę). Andrzej trzymał się w miarę dobrze, ale ten model chyba już tak ma.

Ostatni set to niemiłosierna walka i przełamywanie fizycznych ograniczeń w wykonaniu obu graczy. Można powiedzieć, że po niektórych wymianach na miejscu byłaby zmiana majtek. Szczerze mówiąc w ostatnim secie byłem za Krzyśkiem (gdyż przez większość 5 seta przegrywał i gonił za Andrzejem). Ostatnie piłki to wiele nerwów, niesamowite obrony i wyciągnięcia piłek oraz ostatecznie zwycięstwo Krzyśka. Gratulacje! Na pewno zapamiętasz ten mecz do końca życia. Słowa uznania również dla Andrzeja za genialny powrót, który prawie zakończył się zwycięstwem.

Mecz był nagrywany więc jak dobrze pójdzie niedługo na stronie znajdzie się materiał filmowy z finałów. Tymczasem poniżej kilka zdjęć (gołym okiem widać zmęczenie finalistów).

 

Dodaj komentarz